Sławek Mazur

fotografia

Po dwóch i pół roku chłodzenia komputera za pomocą cieczy przyszedł czas na modyfikację zestawu.

Z dwóch powodów. Po pierwsze karta graficzna zaczęła się przegrzewać powodując irytujące wieszania się komputera. Rozwiązaniem było co prawda ręczne podkręcanie obrotów wentylatora, ale działał on wtedy nieznośnie głośno. A po drugie - dla czystej przyjemności pogrzebania w komputerze :) Przy okazji wymieniłem węże i płyn oraz dodałem dwa termometry mierzące temperaturę na początku i na końcu układu, czyli tuż za pompką oraz na wejściu do chłodnicy. Okazało się, że różnica temperatury w tych punktach wynosi 0,3 - 0,4 stopnia Celciusza. Natomiast co do temperatury karty graficznej, to wcześniej zawieszała system przy ponad 60 stopniach. Teraz, mimo licznych wysiłków (np. Heaven Benchmark na ustawieniach Extreme) nie udało mi się przekroczyć 48 stopni. No i ta cisza... :)
Tym razem nie obyło się też bez małych problemów. Po pierwszym złożeniu układ w jednym miejscu przeciekał. Na szczęście nie w środku, dzięki czemu nie kapało na podzespoły komputera. Pomogła wymiana złączki i dołożenie dodatkowych uszczelek. Do tego przy montażu rozsypał mi się jeden z wyświetlaczy termometrów. Ale z pomocą przyszedł serwis sklepu Vico (polecam!), w którym szybko złożono wyświetlacz do kupy :)
Podsumowując - po raz kolejny polecam chłodzenie wodne. Fakt, że koszty spore, ale wydajność i satysfakcja z montażu - bezcenne :)